to co w mojej głowie

osoba posiadająca klasę nie rzuca się w oczy lecz pozostaje w pamięci

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Moje życie obecnie przypomina piekło. Kładąc się w nocy spać nadsłuchuję czy wszystko w domu jest dobrze, później w ciągu nocy budzi mnie każdy szmer i zastanawiam się czy on nie wyrzuca naszych rzeczy z szafy, czy w ogóle z domu. Później przychodzi ranek, budzę się tak jak on, ok 5 i śledzę każdy jego ruch po domu z obawami jak wyżej. Kiedy wychodzi przed 6 ja nareszcie zasypiam. Wstaję przed 9 po 3 godzinach snu i chodzę po domu zastanawiając się jak długo jeszcze będę mogła tu być.
Tak mija mi czas do 15 i od tej godziny co chwilę sprawdzam czy przypadkiem już nie wrócił. Kiedy jest już w domu staram się jakoś skulić w sobie i zniknąć, kiedy przechodzi obok wstrzymuję oddech z obawy przed kolejną awanturą, z obawy przed tym co powie albo zrobić, ewentualnie czym zagrozi tym razem.
Czekam na wieczór kiedy będę mogła się umyć i położyć do łóżka udając że śpię, żeby znowu czuwać do rana i rozmyślać co jeszcze może się stać.
Boję się wyjść z obawy że nie będę mogła tu wrócić, boję się tu być z obawy że nigdy nie będę mogła wyjść i że to będzie trwało wiecznie...
Niech świat się już skończy...
Tagi: życie
30.08.2010 o godz. 12:55
Ostatnio pisałam że nadchodzą zmiany. No i nadeszły.
W moim życiu szaleje burza, Lullaby w ostatnim komentarzu napisała że po każdej burzy przychodzi ból - chyba ma rację.
Za jakiś czas mogę zostać bez domu, bez pieniędzy i bez przyszłości. Boję się, bo nie mam nic. Jedyne co mam to moja widza i umiejętności i dopiero teraz żałuję że tak mało na nie pracowałam, mogłam się bardziej starać. Może wtedy miałabym szansę na jakąś pracę która dałaby mi szansę na ucieczkę.
Mój "dom" to piekło.Piszę "dom" bo tego prawdziwego przez duże D już od dawna nie mam. Teraz to tylko budynek który ma zostać przedarty na pół, pełen nienawiści. A ja pośrodku tego wszystkiego obrywam z każdej strony a nawet nie mam się gdzie i jak schować.
Chciałabym być dzieckiem, móc zamknąć oczy, schować się pod łóżko i nie mieć o niczym pojęcia. Chciałabym móc płakać i krzyczeć ze złości na cały świat. Chciałabym żeby ktoś się mną zaopiekował, ochronił, wskazał drogę, albo chociaż światełko w tym okropnie długim i ciemnym tunelu zwanym moim życiem.
Przemyślenie z ostatnich chwil - pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwoliły by mi kupić nowe życie, spokój którego tak bardzo teraz pragnę.
Tagi: życie
26.08.2010 o godz. 10:24
Wiecie jak to jest kiedy ma się świadomość nadciągającej burzy a nic nie można zrobić żeby to zatrzymać? Wiem że nadciągają ogromne zmiany w moim życiu, że wszystko wywróci się o 180 stopni i że będą to raczej zmiany na gorsze, a nie mogę zrobić kompletnie nic.
Trzeba mieć odwagę żeby zmieniać to co można zmienić i siłę żeby pogodzić się z tym czego zmienić nie można. Szkoda że jest to tak strasznie trudne.
Jestem tym wszystkim już bardzo zmęczona, chciałabym uciec, oderwać się od tego, ale nie mam dokąd uciec, nie mam do kogo. Chciałabym się wyłączyć i włączyć dopiero jak już będzie po wszystkim.
Gdzie znaleźć spokój podczas szalejącej dookoła burzy?

Może dlatego tak często myślę o Panu NIE, on mnie umiał rozbawić i sprawić że na chwilę chociaż bardzo krótką, ale jednak udawało mi się zapomnieć. Teraz go nie ma, może to i lepiej bo pewnie bym się w nim zakochała, a skoro on nie jest mną zainteresowany wynikałyby z tego tylko same problemy - a tych mam już i tak za dużo.

Błagam, tylko nie piszcie że po każdej burzy wychodzi słońce, bo to gówno prawda.
Tagi: życie
01.07.2010 o godz. 11:56
No i kolejny ślub. Czy oni wszyscy powariowali, żeby wychodzić za mąż mając 23 lata? I to kto, dziewczyny których nie podejrzewałabym o to że są z kimkolwiek, co więcej nie podejrzewałabym ich nawet o to, że kiedykolwiek z kimś były. A tu proszę niespodzianka - mężate i pewnie za chwilę dzieciate.
A ja w ciąż sama. Sytuacja z Panem NIE dalej wygląda tak samo beznadziejnie jak wyglądała. Plusem jest to że chyba powoli zaczynam się z niego leczyć.
Muszę coś zrobić ze swoim życie, sprawić żeby wreszcie ruszyło z miejsca. Tylko... niestety nie bardzo wiem co.
Tagi: życie
29.06.2010 o godz. 23:32
No i koniec sesji. Nareszcie wszystko już mam zdane, zaliczone i nie muszę się już użerać z prowadzącymi przedmioty których nie cierpię.
Tylko, że teraz zrobiło się jakoś tak... nudno. Wszyscy się porozjeżdżali do swoich domów i właściwie nikt nie został. A jak już ktoś został to jeszcze walczy z sesją i nie ma czasu, a jak skończy to też wyjedzie. Nie ma się z kim spotkać nawet. Ja wyjeżdżam na wakacje za jakieś 2 tygodnie, więc nawet mi się nie opłaca wykupować karnetu na fitness więc kolejny pretekst do wyjścia z domu odpada. Do tego ta pogoda - deszcz, ciemno, zimno - odechciewa się chcieć cokolwiek.
Pan NIE dalej się nie odezwał, na SMSy nie odpisuje, sam z siebie nie zadzwoni. Martwa cisza, której ja nie mogę przerwać żeby mu się nie narzucać, do czego mam skłonności kiedy ktoś mi się podoba. Na szczęście uczę się szybko na własnych błędach i już nie będę nikogo osaczać.
Skąd się bierze fajnych facetów, jak wszyscy fajni których znam są już zajęci?
Albo skąd się bierze kogokolwiek fajnego - fakt znam fajne osoby, ale są jakieś 100 km ode mnie, każda w innym mieście.
Chyba mam pecha do ludzi :(
Tagi: życie
25.06.2010 o godz. 13:46
Wy to umiecie mnie pocieszyć :P Pana Klina nie ma i w dodatku że niby jestem zakochana.
To że o nim myślę częściej niż raz na godzinę, że zasypiam myśląc o nim i ciągle się zastanawiam jak to by było się do niego przytulić albo go pocałować nie znaczy że się zakochała - no dobra przyznaję, głupio to brzmi.
Ogólnie cała sytuacja jest głupia. Niby ciągle myślę jak by to było go pocałować, ale z drugiej strony kompletnie nie umiem sobie tego wyobrazić, w końcu to mój najlepszy kumpel. Cały czas staram się pilnować i kiedy zaczynam o nim myśleć mówię sobie - NIE, ale jakoś kiepsko mi idzie ;)

Ze spraw poza Panem NIE, sesja trwa i jakoś skończyć się nie morze. Przesiedziałam dzisiaj cały dzień na uczelni i nie załatwiłam wszystkiego. Jutro czeka mnie powtórka z rozrywki, i w piątek pewnie też bo trzeba będzie jechać po wpis.
Chyba się starzeję, bo po prostu mi się nie chce :(
Tagi: życie
23.06.2010 o godz. 16:48
Jak się szybko wyleczyć z faceta?
Powinien być do tego jakiś przycisk - najlepiej duży i czerwony, naciskasz i masz spokój. Nie myślisz o nim, nie wzdychasz, możesz normalnie spać, normalnie jeść...
Paranoja, przecież ja się w nim nie zakochałam, po prostu mi się podoba. Widzę w nim faceta dopiero od tygodnia, a znam go 4 lata. Dlaczego po prostu nie mogę się przestawić i znowu widzieć go takim jakim widziałam go przedtem?

1,2,3... i nic, nie pomaga.

Stara dupa już ze mnie, w moim wieku chyba powinnam już panować nad takimi uczuciami. Pani inżynier a zachowuje się jak nastolatka.
A może by tak klin - klinem. Znacie jakiegoś fajnego Pana Klina który potrafi wymazać z mojej pamięci wspomnienie niebieskich oczu patrzących prosto w moje?

Życie starej panny i wariatki - jak Bridget Jones
21.06.2010 o godz. 23:35
Dawno mnie tu nie było.
Niestety niewiele się zmieniło w moim życiu. Mijają kolejne dni, tygodnie, miesiące... sesja się powoli kończy i zaczynają się ostatnie wakacje w moim życiu.
Humor mi jakoś niezbyt dopisuje, szczerze mówiąc to od jakiegoś czasu czuję się fatalnie.
Przez 4 lata widziałam w nim tylko kumpla, ostatnio zobaczyłam go w innym świetle i niestety coraz częściej o nim myślę. Szkoda tylko że on dalej widzi we mnie tylko kumpelkę. Rozmawiałam wczoraj długo z moją prywatną wiedźmą która ni stąd ni zowąd powiedziała że myślała że między mną a nim coś będzie - że to niby widać po tym jak na siebie patrzymy. Nie wiem jak ona mogła coś zauważyć, skoro ja sama zauważyłam coś dopiero kilka dni temu.
Szkoda, że mi o tym mówiła, teraz mam pretekst żeby się oszukiwać że może on jednak też myśli o mnie trochę inaczej niż zawsze.
Próbowałam mu dać do zrozumienia że jestem nim zainteresowana, ale on albo tego nie widzi albo nie chce widzieć. Właściwie to nie ważne, bo sprowadza się do jednego - muszę sobie go jak najszybciej wybić z głowy, bo raczej nic nie mogę zyskać, a stracić mogę jednego z najlepszych kumpli. Może jeszcze bym zaryzykowała gdyby nie to że jesteśmy w jednej grupie na uczelni i widzimy się codziennie, a jak zrobię z siebie idiotkę to później znowu będzie kiepska atmosfera.
Cały czas mam wrażenie, że moje życie kręci się w kółko. Nie macie wrażenia że ta notka jest bardzo podobna do tych sprzed roku?

Tagi: życie
19.06.2010 o godz. 13:44
Jutro wielki dzień. Znów będzie dużo łez i dużo wzruszeń. Szczerze mówiąc chciałabym żeby było już po wszystkim, po pogrzebie. Chciałabym żeby Oni mieli już święty spokój, żeby skończyły się spory i kłótnie o to czy Wawel jest dobry dla nich czy nie.
Wawel tylko dla królów? Pomijając fakt że prezydent to inna nazwa tego samego stanowiska - króla, to powinniśmy wyprowadzić z Wawelu Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Piłsudskiego, wrzucić popiersie Szopena, oni nie byli królami nigdy. Ok Piłsudski zrobił wiele dla Polski. A co zrobili wieszcze? Napisali kilka książek - dobrych czy złych rzecz gustu, czyli idąc tą drogą Szymborską na Wawel - w końcu dostała Nobla. Paranoja.
Podobała mi się wypowiedź Jana Nowickiego - każdy ze zmarłych zasługuje na Wawel, każdy Kowalski, Iksiński i Igrekowski, więc dlaczego odmawiać tego Prezydentowi? Im więcej słyszę komentarzy tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że tylko ludzie bez klasy, mało inteligentni i bez poczucia przyzwoitości krzyczą i manifestują. Kto ma klasę nawet jeśli się nie zgadza z decyzją miejsca pochówku nie wypowiada się na ten temat, nie krzyczy, nie obraża, nie ubliża. Dlatego ja też nie powiem już nic więcej.
Boję się jak to będzie jutro, boję się żeby jakaś garstka idiotów nie zrobiła zamieszania, nie zrealizowała swoich obietnic o protestach i paleniu opon na ulicach - boję się żeby nie skompromitowali Nas Polaków, Krakowian... Mam nadzieję że będzie dobrze, że to wszystko dobrze się skończy a zmarli wreszcie po raz pierwszy od kilku lat będą mieć po prostu spokój, nikt nie będzie ich obrażał, krytykował, ubliżał im...
Ludzie proszę Was, miejcie chociaż odrobinę klasy... To nie działa tak że ten kto krzyczy głośniej ten ma więcej racji. Czasem szeptem można zdziałać więcej, zostać lepiej usłyszanym niż krzycząc ile sił w płucach...
Tagi: życie
17.04.2010 o godz. 18:55
Jestem z Krakowa, mieszkam tu od urodzenia, tak jak moi rodzice, dziadkowie i wcześniejsze pokolenia. Teraz jest mi wstyd za to miasto, za tą garstkę która protestowała wczoraj przeciw pochówkowi prezydenta i jego żony na Wawelu - właściwie nie wiem jak ich nazwać, ludzie - nie bo gdzie ich ludzkie odruchy, człowiek - istota rozumna, do ich opisu zdecydowanie nie pasuje, krakowianami nie chcę ich nazywać bo nie mają prawa mówić głosem Krakowa w którym mieszka o wiele więcej osób niż te które krzyczały wczoraj. W każdym razie jest mi za tych krzykaczy wstyd, wstyd mi że cała Polska, cały świat patrzy na nas i widzi ich. Kto dał nam prawo decydowania kto jest godny a kto nie, to decyzja tylko i wyłącznie rodziny, nawet jeśli chcieli by ich pochować na księżycu mają do tego pełne prawo, każdą ich decyzję poparłabym z całego serca.
Jeśli nie przemawiają do was względy czysto ludzkiego odruchu, nie widzicie ile ich ofiara zrobiła dla Polski, nie wzrusza was to że Rosjanie (nie przez prezydenta, ale zwykli obywatele) mówią że jest nas z całego serca przepraszają za to co zrobili nam w Katyniu 70 lat temu. Może przemówi do was aspekt czysto finansowy, renoma Krakowa, rzesze ludzi które tu przyjadą z Polski i ze świata żeby oddać hołd zmarłemu prezydentowi i jego żonie zostawiając u nas swoje pieniądze.
Jeśli nie przemawia do was aspekt materialny, i nie jesteście materialistami, jeśli nie przemawia do was aspekt duchowy i ludzki i nie jesteście ludźmi myślącymi to jesteście NIKIM, bo na określenie waszej postawy nie wymyślono jeszcze słów.
Tagi: wstyd
14.04.2010 o godz. 11:10
Ten tydzień jak i cały miesiąc nie należą do najlepszych dla mnie. Jakoś tak nudno kiedy nie ma studiów, nie bardzo mam co ze sobą zrobić. Dostałam propozycję fajnej pracy ale musiałam z niej zrezygnować. Proponowano mi cały etat a przy studiach dziennych to niewykonalne, zwłaszcza na moim kierunku gdzie są same projekty. W tym semestrze będę miała 13 przedmiotów projektowych i 6 egzaminów, tak więc będzie co robić. Na razie plan zajęć wygląda koszmarnie zajęcia-okienko-zajęcia i tak od rana do wieczora codziennie od poniedziałku do piątku, koszmar. Ale zawsze tak jest na początku, później pewnie jakoś się wszystko poprzekłada i będzie ok.
Obecnie wolny czas wykorzystuję na czytanie książek na co nigdy w ciągu semestru nie mam czasu i przeglądanie internetu dla zabicia czasu. Polecam wszystkim blog zmalowana robi na prawdę świetne makijaże którymi można się zainspirować i ożywić trochę swój wizerunek w tą cudną zimę która niestety nie chce się ciągle skończyć.
Tagi: życie
12.02.2010 o godz. 11:04
Przez zupełny przypadek przeczytałam romans "Witamy w Temptation" Jennifer Crusie. Właściwie nie tyle romans co pornos ;)
Piszę że przez przypadek bo wzięłam tą książkę z biblioteki przed świętami kiedy większość była już wypożyczona, a ta akurat zwróciła moją uwagę kolorową okładką. Rzuciłam okiem na opis, było coś o morderstwie i humorze, pomyślałam że pewnie to jakiś kryminał z nutką humoru, ale już po pierwszych 10 stronach okazało się że to romans.
Cała akcja rozgrywa się w małym miasteczku gdzie dwie siostry mają kręcić film dokumentalny o powrocie w rodzinne strony dawno zapomnianej gwiazdy filmowej. Dokument przy udziale producenta filmowego przeradza się w pornosa. Jedna z sióstr wdaje się w namiętny romans z burmistrzem miasteczka. Autorka nie szczędziła dokładnych opisów scen łóżkowych... właśnie dlatego nie czytam romansów, uświadamiają mi jak bardzo mi brakuje seksu.
A tak swoją drogą to mężczyźni powinni czytać takie książki, może wreszcie mieli by więcej fantazji w tej kwestii. Np. seks z udziałem olejku migdałowego, albo rzucanie budzikiem i lampką nocną w kształcie delfina żeby narobić hałasu i sprowokować żeby ktoś wszedł do pokoju dla podniesienia adrenaliny. Potrzebne są też rozmowy o odczuciach obu partnerów, bo skąd mają wiedzieć które miejsce jest tym właściwym dla spotęgowania orgazmu.
Niestety większość mężczyzn, z resztą kobiet też, powiedzmy więc że większość ludzi woli seks przy zgaszonym świetle pod kołdrą w skarpetkach bo zimno, po cichu i w ekspresowym tempie. Z tego co pamiętam w ostatnich badaniach średnia długość stosunku wynosiła chyba między 5-8 minut. Koszmar...
Po przeczytaniu tego porno-romansu jeszcze bardziej tęsknię za Ktosiem który dalej się nie pojawił w moim życiu. Moje koleżanki wychodzą za mąż, mają dzieci, a ja czuję się jakbym stała w miejscu. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o to że chciałabym wyjść za mąż, albo że moim jedynym życiowym celem jest rodzenie dzieci, nie o to chodzi. Chodzi o przynależność do kogoś, o rozmowę, o bliskość, o seks... teraz po moich ostatnich przejściach z panem W. o którym skądinąd ostatnio często myślę, zastanawiam się czy lepiej być zbyt łatwą czy zbyt niedostępną. Jeśli dziewczyna jest zbyt łatwa mówią że dziwka, tylko co z tego że mówią - ona przynajmniej coś przeżyła, nie będzie za 20 lat żałować że czegoś nie spróbowała, niestety faceci często wykorzystują i porzucają. Kiedy jest zbyt niedostępna przynajmniej nie cierpi, a facet bardziej się stara i bardziej mu zależy, ale za to często jest sama, sama zasypia i sama się budzi. Nie wiem co lepsze... najlepsze jest chyba wtedy kiedy spotykają się dwie połówki jabłka i nareszcie tworzą całość. Jednak ja nie wierzę że ludzie to swoje połówki, uważam że każdy z każdym może stworzyć udany związek o ile obie strony się starają, szanują się nawzajem i potrafią się dogadać. Wersja z jabłkami jest jednak zdecydowanie prostsza.
26.01.2010 o godz. 19:46
Plan zrealizowany, tydzień temu się obroniłam i jestem dumną posiadaczką trzech literek i kropki przed nazwiskiem. Ciekawe co będzie dalej, pracy jak nie miałam tak nie mam.
Na razie zostałam bez uczelni, rekrutacja rusza dopiero w połowie lutego, tylko co robić do tego czasu?
Od tygodnia szukam nowego klubu fitness żeby zapisać się na zajęcia. Znalazłam kilka ciekawych, ale jakoś nie mogę się zmusić do wyjścia z domu w ten ziąb i sprawdzenia jak wyglądają "na żywo". Obecnie mam wymówkę, bo mój okres łaskawie sobie o mnie przypomniał po prawie 60 dniach nieobecności i wyrabia normę za dwa więc ledwo żyję.
Postanowiłam się zabrać za siebie, poszukać jakiejś diety, zacząć znowu ćwiczyć. Zaniedbałam się trochę przez to pisanie pracy i obronę. teraz jest już po więc nie mam wymówek. Zobaczymy jak mi się to uda, zaczynam od poniedziałku.
Czy wam też działają na nerwy reklamy zostawiane w komentarzach pod postami? Mnie doprowadzają do szału, a pojawia się ich coraz więcej. Zastanawiam się kto siedzi po drugiej stronie i jak musi wyglądać jego życie skoro czas spędza na rozsyłaniu "konstruktywnych" komentarzy pod tytułem "zapraszam do mnie, rewanż na 100%". Jak miałby wyglądać ten komentarz? "byłam tu, czekam na rewanż" a komentarz rewanżowy brzmi "rewanżuje się i zapraszam ponownie"?
Tagi: życie
22.01.2010 o godz. 15:55
Jutro wielki dzień, popołudniu jeżeli wszystko dobrze pójdzie będę już posiadaczką trzech cudnych literek i kropki przed nazwiskiem.
Odnośnie tytułu wpisu
Ja się z nikim nie ścigam, po prostu robię co do mnie należy i staram się robić to jak najlepiej. Po co mam się rozmieniać na drobne. Jeśli mam coś robić byle jak, równie dobrze mogę nie robić tego wcale. A jeśli Ty musisz biec żeby mnie dogonić, to już twoje zmartwienie.
Tagi: szczur
14.01.2010 o godz. 09:46
Jest czas na zabawę i lenistwo i czas na pracę. Czas na lenistwo niestety się skończył, więc trzeba zacząć pracować. Mam lekkie wyrzuty sumienia, że od 22 grudnia nic nie robiłam w kierunku mojej obrony, ale miałam po czym odpoczywać. Moja praca inżynierska została napisana w ekspresowym tempie, po 20 godzin pisania i siedzenia przed komputerem, na nogach od 6 rano do 3 w nocy, później prysznic, do łóżka spać, wstawałam o 6 i znowu siadałam do pisania, nie mając nawet czasu żeby coś zjeść.
Na całe szczęście wybierając promotora podjęłam najlepszą decyzję w życiu. Mój promotor był po prostu wspaniały, zawsze miał dla mnie czas, siedział nad moją pracą do późnej nocy żeby umożliwić mi oddanie jej w pierwszy terminie. To dzięki niemu miałam wolne święta. Mam nadzieję że do pisania magisterki też mnie weźmie, bo nie wyobrażam sobie pisania u kogokolwiek innego.
Teraz muszę opracować i nauczyć się 30 (w większości głupich) pytań na obronę. Niby niewiele, ale pytania są tak ogólnie sformułowane, że właściwie w dwóch z każdej dziedziny mieści się cały 30 godzinny przedmiot. Nie wiem jak to będzie, ale jakoś musi być. Bo jeśli nie ja zdam to kto?
Tak się zastanawiałam czy dostanę się na tą specjalność na którą chcę iść, ale zakładając że na magisterskie pójdzie 100 osób od nas z roku, na 4 specjalności to wychodzi jakieś 25 osób na specjalność, a myślę że spokojnie mieszczę się w pierwszej 20 najlepszych osób na roku, a przecież nie wszyscy wybiorą ten kierunek co ja... mam nadzieję ;)

Tagi: praca studia
04.01.2010 o godz. 11:04
Oj, dawno mnie tu nie było. Za dużo się działo żebym miała czas na pisanie tutaj. Pora jednak na jakieś podsumowanie roku 2009.

+ zaliczyłam kolejny rok studiów bez większych problemów
+ przez jakiś czas chodziłam regularnie na fitness
+ nie pozabijałam się z rodzinką
+ napisałam pracę inżynierską

- niewiele się zmieniło w moim życiu
- dalej jestem sama
- dalej bez pracy
- ciągle jestem zbyt leniwa

Ciągle za dużo minusów w stosunku do plusów, dlatego też uroczyście postanawiam:

1. zdać egzamin dyplomowy
2. zacząć studnia magisterskie na specjalności która mi się najbardziej podoba, bez względu na to ile pracy będzie mnie kosztować utrzymanie się na niej
3. poszukać pracy, najlepiej w zawodzie, żeby nie skończyć siedząc na kasie w hipermarkecie
otworzyć się na ludzi, może na miłość
4. zapisać się na angielski, albo inny język, może hiszpański (?)
5. pisać tutaj w miarę regularnie, żeby sprawdzać postępy w realizacji moich celów
6. wrócić na fitness, i zadbać o swoje ciało, żeby wyglądało tak dobrze jak kiedyś, albo jeszcze lepiej
7. zacząć bardziej dbać o siebie, lepiej się odżywiać, poświęcić więcej czasu na fryzjera, kosmetyczkę
8. przestać używać słowa "nie chce mi się"

01.01.2010 o godz. 18:06
Sesja, sesja i prawie po sesji, trzeba jednak przyznać że była pracowita.
Właśnie doszłam do winsoku że życie studenta polega głównie na czekaniu pod pokojem żeby wejść na zaliczenie. Bywało że kolejki ustawiały się od 5 rano żeby dostać się na 10. Cóż to za uczucie kiedy przychodzisz 3 godziny przed czasem i dowiadujesz się że jesteś 21 i niestety masz marne szanse żeby zostać przyjętym...

Tagi: studia
02.12.2009 o godz. 15:40
Co jest lepsze od sesji w listopadzie i 3 tygodni na napisanie pracy inżynierskiej? Sesja w listopadzie, 3 tygodnie na napisanie pracy i produkt grypopodobny w ataku.
We wtorek czułam się kiepsko, mimo to po 2 kawach i ibupromie udało mi się napisać egzamin na 5,0, środa była tragiczna o 9 rano już byłam u lekarza z nadzieją że przepisze mi coś co postawi mnie szybko na nogi żebym się jeszcze wyrobiła na czwartkowy egzamin - dostałam wiele zakazów i nakazów, kilka leków i zwolnienie na tydzień. Czwartkowy egzamin opuściłam - zdam ustnie w innym terminie, co do poniedziałkowego nie wiem czy pójdę, leki na razie nie działają i nie jestem w stanie się uczyć.
Plusem tej sytuacji jest to że naskrobałam kolejny rozdział mojej pracy i wysłałam do promotora - po raz pierwszy od miesiąca miałam na to czas... sukces

26.11.2009 o godz. 17:03
Dano mnie tu mnie było, jakoś nie miałam kiedy czegoś napisać i chyba nie bardzo miałam co.
Na uczelni stara bieda - sesja w pełni, ale jeszcze tylko 3 egzaminy i jeden projekt do zaliczenia. Później nareszcie będę mogła zająć się pracą inżynierską.
Sprawy sercowe w zawieszeniu, Ktoś nadal się nie pojawił, W. się nie odzywa - ale to akurat dobrze, z K. nie miałam się kiedy spotkać od ostatniego razu bo jestem zawalona pracą.
Jestem przemęczona, ale staram się o tym nie myśleć, muszę wytrzymać jeszcze trochę.
Bardziej przeraża mnie przyszłość która stoi pod wielkim znakiem zapytania, nie wiem co robić, zostawać na swoim kierunku na swojej uczelni, zostać na tym kierunku ale na innej uczelni czy zmienić kierunek i uczelnię... Nie wiem, sporo możliwości wyboru a jakoś nie wiem czego chcę, myślę że poważnie zastanowię się nad tym przez święta przed obroną pracy inżynierskiej.
A na razie trzeba spiąć dupkę i do przodu - jak zawsze.

20.11.2009 o godz. 13:34
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 14 godzin 39 minut
  • Napisanych notek: 53
  • Komentował: 5 razy
  • Zebranych komentarzy: 39
  • Ostatni wpis: 30.08.10, 12:55
  • Wpis średnio co: 31 dni
  • Profil odwiedzono: 20990 razy
  • Ilość avatarów: 1
  • Ilość zdjęć: 1
  • Ilość filmów: 3
  • Ilość logowań: 55
  • Ostatnie logowanie: 30.08.10, 13:54
  • Ostatnio odwiedzili: Lady-Lullaby, Niedzisiejsza, Blondie, Neonowa, psychoza, zuadomcza, Marilyn, squall, Lullaby, mirabel
sekcja użytkownika
..::Najważniejsze żeby chciało mi się chcieć::.. _________________________________________ ..::Boże, daj mi odwagę by zmieniać to co mogę zmienić i siłę aby pogodzić się z tym czego zmienić nie mogę::..